Na NTU (moim uniwerku tutejszym) działa podobno ponad tysiąc
klubów. Klub to takie coś, co skupia ludzi lubujących się w podobnym zajęciu. Porównać
to można do naszcy organizacji studenckich, kół naukowych itp. Różnica jest
jednak znacząca pomiędzy tym co znane z polskich uczelni. Tutaj klubem może być
grupa znajomych lubiąca np. czytać wspólnie Biblię, hodować kozy, czy grać w
cymbergaja.

Jest też klub kaligrafii. Można się tam trenować w sztuce
pisania chińskich literek. To niesamowita szkoła dyscypliny i cierpliwości. W
życiu nie przypuszczałbym, że tak trudne może być pociągnięcie prostej poziomek
„kreski”. Nie wspominając już o tym, że sama kreska, kresce nie jest równa, bo
tych można naliczyć kilka rodzajów.

Zdarza mi się chodzić na ich spotkania, co piątek. Nie
powiem, ciekawe doświadczenie.

Zdjęcia poniższe pochodzą z wernisażu tego właśnie klubu,
który odbył się zeszłym tygodniem.
[więcej zdjęć tutaj]