Z Filipin już wróciłem. Przeżyłem wiele… a słowo „przeżyłem” jest najwłaściwszym, bo o przeżycie tutaj chodzi, podróżując np. trycyklem w 6 osób, w środku nocy przez dżunglę, drogą wijącą się po wzgórzach… Dobra, więcej na razie nie powiem. Uporządkuję zdjęcia najpierw. Potem podzielę się wrażeniami. A wszystko w odcinkach poświęconych kolejnym etapom podróży.

A teraz, w między czasie, prezentuję lepszą połowę mojego pokoju. Tą w której mieszkam. Druga jest pusta, bo współlokatora jak nie miałem tak nie mam… i już mieć pewnie nie będę.



I zbliżenie na pewien bardzo szczególny element wystroju. Możliwość promocji Polski możliwa tylko i wyłącznie za sprawką Dzifkanatu Przenajświętszego:)