Dwa i pół tygodnia po powrocie, już na zimno, już z dystansu
– piszę! Będzie kilka części, bo oczywiście nie-mam-czasu.

1. Dżungla
Wciąga i fascynuje. Skrzeczy i wyje. Szumi i jęczy. Jest jak
mgła pełna dźwięków, która przelewa się przez płoty, balustrady i okna, której
nie zatrzymają żadne drzwi. Nocą jest jak otchłań. Jest wszędzie. I wiesz, po
prostu wiesz, że coś na Ciebie patrzy…

2. Życie w dżungli
Zajmuje każdą dostępną niszę. Wszystko zjada wszystko. Liczy
się tylko przetrwanie i bezwzględna skuteczność.

Przekonał się o tym pewien mały i wychudzony kotek. Łaził tu
i ówdzie po ganku naszego hostelu (w Batat) i okolicznych zakamarkach.
Gdzieś poszedł. Po pół godzinie wrócił we krwi, ze śladami zębów i pazurów na grzbiecie.
Zdarza się. Ciekawe czy wyżył…

3. Życie i przedsiębiorczość w Manili (kolejna dżungla)
Zajmuje każdą przestrzeń, każdy zakątek miasta, każdą możliwą aktywność. Każdy kto ma wolę walki, chęć przeżycia- walczy, sprzedaje, produkuje, przewozi… cokolwiek!

Masz kawałek piwnicy koło dworca autobusowego? Genialnie!
Otwórz tam kibel dla podróżnych. I już zarabiasz! Kasujesz po 2 peso za siku i
5 peso za kupkę. Oczywiście marketing bardzo wskazany. Możesz zachwalać swoje
miejsce np. tak: „It is very,
very, but very clean! Come and pee!”

4. Kible
Papier, po co komu papier toaletowy? System składa się z:
- kibelka, taka miniaturowa muszla klozetowa, koniecznie bez
deski i bez spłuczki oczywiście
- wiadro duże, do którego doprowadzony jest kranik z wodą,
- nabierak pływający sobie chyżo w wiadrze dużym.

Jak tego używać?
… oprócz tego, że zło które wyjdzie z nas zalewa się obficie
w celu spłukania… to nie wiem. Miałem papier, dobrze mi z tym.